21 grudnia 1988 roku Boeing amerykańskich linii lotniczych lecący z Londynu do Nowego Jorku eksplodował nad Szkocją. Odłamki maszyny, w tym skrzydła i zbiorniki z paliwem spadły na miasteczko Lockerbie, zginęło 11 mieszkańców oraz wszystkie osoby znajdujące się na pokładzie. Łącznie 270 osób.

 

Odpowiedzialnością za zamach obciążono dwóch agentów libijskiego wywiadu: Abdelbaseta el-Megrahiego, pracującego w liniach lotniczych i  Al Amina Khalifa Fhimaha, z przedstawicielstwa tych linii na Malcie. Powodem zamachu miał być odwet za zbombardowanie przez Amerykanów dwa lata wcześniej Trypolisu i Bengazi, kiedy to omal nie zginął przywódca Libii Muammar Kaddafi.   

 

W 1999 roku Kaddafi wyraził zgodę na ekstradycję podejrzanych pod warunkiem, że ich proces odbędzie się na ternie kraju trzeciego.  W wyniu procesu w Holandii w 2001 roku szkocki sąd uniewinnił Fhimaha z braku dowodów, natomiast Megrahi został skazany  na dożywocie.

Zwolniony osiem lat później ze względów humanitarnych (miał raka prostaty z przerzutami) - zmarł w Libii w 2012 roku. Do końca zycia Megrahi utrzymywał, że nie miał nic wspólnego z zamachem.

 W 2003 roku reżim Kaddafiego przyznał się do odpowiedzialności za zamach. Zgodził się wypłacić rodzinie każdej z ofiar po 10 mln dolarów. W odpowiedzi USA zniosły sankcje wobec Libii.


Po upadku reżimu Kaddafiego w 2011 roku szkocka prokuratura zwróciła się oficjalnie do nowych władz Libii z prośbą o pomoc w śledztwie w sprawie Lockerbie, a do Waszyngtonu - o udostępnienie wyników dotychczasowego dochodzenia Amerykanów.

PAP