Przepisy o imprezie masowej mogły uratować studentkę

Polska

Impreza w kampusie w Bydgoszczy, która zakończyła się śmiercią studentki, za zgodą władz uczelni nie była zakwalifikowana jako impreza masowa. Z tego powodu obsługiwało ją piętnastu ochroniarzy. Niewykluczone, że gdyby było ich więcej, zmarła po wybuchu paniki studentka, mogłaby nadal żyć.

Jak zauważył dziennikarz Polsat News Michał Stela, gdyby impreza była kwalifikowana jako masowa, ochroniarzy musiałoby być na miejscu wielokrotnie więcej. Poza siłami porządkowymi bezpieczeństwo zapewniała jedna karetka z dwoma pracownikami. Na pytanie, czy były to wystarczające środki, odpowie prokuratura.

 

Policja zapowiedziała, że zabezpieczony zostanie monitoring. Wtedy dowiemy się, co robiła ochrona. Władze uczelni twierdzą, że nie używano gazu pieprzowego, ale wielu świadków twierdzi, że było odwrotnie.

 

Tragiczny koniec imprezy

 

Po godzinie pierwszej w nocy ze środy na czwartek - dyżurny policji dostał informację, że na terenie kampusu w trakcie imprezy otrzęsinowej doszło do natłoku osób, po czym w niewyjaśnionych okolicznościach wybuchła panika i zostali stratowani ludzie. Siedem osób trafiło do szpitali, z czego jedna z nich zmarła.

 

Policjanci przeprowadzają obecnie oględziny i przesłuchują świadków. Pod nadzorem prokuratury będą oni dokładnie wyjaśniać przyczyny i okoliczności tego zdarzenia, jak i śmierci kobiety.

 

Polsat News

pr

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze