Prawnik rodziny Lonnie’go Jordana, kucharza pracującego na El Faro od trzynastu lat, stwierdził, że statek nie był zdolny do żeglugi, a firma kierowała się chęcią zysku, wysyłając go na morze. – Statek nigdy nie powinien opuścić doku – powiedział prawnik Willie E.Gary. Dodał, że rodziny innych marynarzy również zamierzają złożyć pozwy. Firma nie chce komentować wypadku, zasłaniając się trwającym śledztwem. Przed zarzutami broni się jednak mówiąc, że przyczyną tragedii była awaria silnika.


Kontenerowiec zaginął na początku października na wysokości wysp Bahama, po zderzeniu się z huraganem Joaquin. Statek wypłynął w rejs pomimo informacji o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Jednostka była uszkodzona. Na jej pokładzie znajdowały się 33 osoby. Do tej pory odnaleziono ciało tylko jednego marynarza, pozostali oficjalnie uważani są za zaginionych. Akcję ratunkową przerwano w zeszłym tygodniu.