Al-Hussein ogłosił, że głównym celem jego prezydentury będzie przywrócenie wiarygodności organizacji, która ucierpiała w ostatnich miesiącach z powodu afery korupcyjnej.

 

"Lepsza przyszłość nadejdzie tylko, jeśli FIFA będzie miała odpowiedniego przywódcę. Wierzę, że ta organizacja może odzyskać należny jej szacunek" - napisał w swoim oświadczeniu. "Kryzys w FIFA to kryzys przywództwa. Razem sprawimy, że FIFA znowu będzie wielka" - dodał.

 

Kto po Blatterze?

 

Jordańczyk już brał udział w majowych wyborach prezydenta FIFA - tych, które odbywały się w cieniu skandalu korupcyjnego. Wygrał je Sepp Blatter, po czym podał się do dymisji.

 

Szwajcar jest podejrzany m.in. o podpisanie w 2005 roku niekorzystnego dla FIFA kontraktu z Karaibską Unią Piłkarską. Zarzuca mu się ponadto inne przypadki działania w sprzeczności z interesem organizacji, w tym te związane z prawami telewizyjnymi i marketingiem. Szwajcar miał również przekazać nielegalnie 2 mln franków szwajcarskich (ok. 7,7 mln zł) Michelowi Platiniemu w okresie między styczniem 1999 a czerwcem 2002 roku.

 

Francuz był jednym z głównych kandydatów na nowego szefa światowej federacji piłkarskiej, ale jego pozycja znacznie osłabła, gdy aferą w FIFA zajęła się Komisja Etyczna tej organizacji. W ubiegłym tygodniu razem z prezydentem FIFA Josephem Blatterem został zawieszony na 90 dni.

 

Tymczasowym szefem FIFA został Issa Hayatou, który od 1988 roku piastuje stanowisko prezydenta Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej. Jest też członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. W młodości był mistrzem kraju w biegach na 400 i 800 metrów. Kameruńczyk zapewnił, że nie będzie się ubiegać o stanowisko prezydenta FIFA.

 

Zostało kilka dni

 

Kandydaci mogą zgłaszać się do 26 października. Wcześniej chęć ubiegania się o najważniejsze stanowisko w futbolu sygnalizowali szef liberyjskiego związku Musa Bility oraz byli piłkarze - Brazylijczyk Zico i Argentyńczyk Diego Maradona.

 

Polsat News, Goal.com, PAP