Według GUS największy wpływ na spadek cen miały obniżki opłat związanych z transportem (o 10 proc.), główną przyczyną są tu taniejące paliwa. Niższe były też ceny odzieży i obuwia (o 4,4 proc.) oraz żywności i napojów bezalkoholowych (o 0,2 proc.). Z drugiej strony odnotowano wzrosty cen produktów i usług związanych ze zdrowiem (o 2,3 proc.), a także opłat związanych z mieszkaniem (o 0,3 proc.).

 

Ceny zaczną rosnąć w grudniu

 

Zdaniem ministra finansów Mateusza Szczurka deflacja powinna ustąpić na przełomie listopada i grudnia, a pod koniec roku wzrost cen może przekroczyć 0,4 proc.

 

Także główny ekonomista Plus Banku Wiktor Wojciechowski uważa, że okres deflacji w Polsce zakończy się w grudniu.  - Skala tego wzrostu cen będzie dość symboliczna (ok. 0,3 proc.) . Nie można wykluczyć, że wyjście inflacji ponad kreskę przesunie się na styczeń. W przypadku dalszego hamowania aktywności gospodarczej w krajach wschodzących, głównie w Chinach, należy oczekiwać utrzymania cen surowców energetycznych na niskim poziomie. To z kolei będzie sprzyjało utrzymywaniu w Polsce niskiej inflacji - ocenia Wiktor Wojciechowski.

 

W opinii głównej ekonomistki Banku Pocztowego Moniki Kurtek niezależnie od tego, jaki będzie październikowy poziom cen, nie będzie miał on wpływu na decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych.  - Do końca kadencji obecnej Rady, czyli do lutego 2016 roku, stopy procentowe w Polsce nie zostaną zmienione - spodziewa się Monika Kurtek.

 

Według ekonomistów o ile spadek cen cieszy konsumentów, to jeśli utrzymuje się długo, jest negatywnym zjawiskiem w gospodarce.  Deflacja jest bowiem skutkiem słabego popytu wewnętrznego, czyli małej chęci Polaków do robienia zakupów, co nie najlepiej prognozuje wzrostowi gospodarczemu.

 

PAP, inf.własna