Indyjscy farmaceuci nie zgadzają się na nieograniczone funkcjonowanie aptek internetowych. Apteki internetowe to stosunkowo nowe rozwiązanie na indyjskim rynku. Dominują tam tradycyjne sklepiki farmaceutyczne. Cały rynek farmaceutyków w Indiach wart jest 13 miliardów dolarów. Aptekarze, dla których sprzedawcy internetowi są ogromnym zagrożeniem, zapowiadają kolejne strajki, jeśli rząd nie zamknie e-aptek.

 

- Strajk aptekarzy to olbrzymia niedogodność dla ludzi. To duży problem dla chorych na cukrzycę i inne tego typu choroby, bo to ludzie, którzy muszą stale przyjmować leki. Ten strajk jest niewłaściwy - mówi tymczasem jeden z niezadowolonych klientów.


Indyjski minister zdrowia próbował w ostatniej chwili powstrzymać protesty, oświadczając we wtorek późnym popołudniem, że czyta kilka badań na temat tego, jak rynek e-aptek powinien zostać uregulowany i że zdania wszystkich stron konfliktu powinny zostać rozważone. Nie powstrzymało to jednak strajkujących, a sam minister w środę nie był już dostępny dla mediów.


Do strajku nie przyłączyły się apteki szpitalne oraz całodobowe.

 

Reuters