Wyższe płace pod koniec września wywalczyły pielęgniarki. W ciągu czterech lat ich pensje mają wzrosnąć o 1600 złotych brutto. Ratownicy argumentują, że ich praca jest bardzo podobna i także domagają się podwyżek. - Zarabiamy około 1600-1700 złotych na rękę - powiedział jeden z protestujących.


Najważniejszym postulatem protestujących ratowników jest podwyższenie finansowania ratownictwa medycznego. Domagają się oni podwyżki dla wszystkich grup zawodowych pracujących w ratownictwie medycznym. Ratownicy chcą również likwidacji umów śmieciowych, możliwości przejścia na emeryturę w wieku 55 lat i zaprzestania prac nad ustawą o funkcjonowaniu ratownictwa medycznego, która zakłada, że za szkolenia ratownicy mieliby płacić z własnej kieszeni.


Postulaty ratowników zostały przekazane do ministerstwa zdrowia. Protestujący zapowiadają, że jeśli ich życzenia nie zostaną spełnione, demonstracje będą kontynuowane.

 

7 października podczas spotkania z przedstawicielami związków zawodowych ratowników medyczncyh premier Ewa Kopacz poinformowała, że rząd przeznaczy 400 mln zł, które rozłoży na 4 lata (2016-2019) na finansowanie systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Pieniądze te - według szefowej rządu - mają być przeznaczone na wzrost wynagrodzeń dla ratowników medycznych. Premier zapowiedziała także, że jeśli Platforma Obywatelska wygra wybory, to złoży w Sejmie projekt ustawy umożliwiającej utworzenie samorządu zawodowego ratowników medycznych.