Wg Gowina, szef MON w ciągu najbliższych lat będzie stał przed "fundamentalnym zadaniem". - Z jednej strony zwiększenie bezpieczeństwa i potencjału polskiej armii. Z drugiej strony mamy 130 mld zł do wydania na zbrojenia, na wyposażenie. Przemysł zbrojeniowy powinien być kołem zamachowym reindustralizacji Polski. Myślę, że jeśli Beata Szydło zdecydowała się właśnie na mnie, to w dużej mierze właśnie na te moje kompetencje gospodarcze - powiedział polityk.


Zapytany o kontrakt na dostawę śmigłowców dla polskiej armii zapewnił, że to będzie jedna z pierwszych decyzji, którą podejmie przyszły minister obrony „bez względu na to, kto nim będzie”. Zadeklarował, że jako minister będzie konsekwentnie działał na rzecz wspierania polskiego przemysłu.


Gowin zapowiedział, że jeśli Zjednoczona Prawica będzie tworzyła rząd, zmieni jego strukturę. - Połączymy ministerstwo gospodarki, skarbu - nie od razu, ale w ciągu jednego dwóch lat - ministerstwo gospodarki, skarbu mnisterstwo rozwoju, wyłączymy z tego energetykę. Powstanie z tego taki superresort gospodarki i rozwoju - wyjaśnił.


Prowadzący Dariusz Ociepa usiłował sprawdzić wiedzę kandydata PiS na szefa MON, gdyż Jarosław Gowin nie miał wcześniej żadnego doświadczenia z armią. – Pan nawet nie był w sejmowej komisji obrony – uzasadnił dziennikarz.

 
- Minister jest od czegoś zupełnie innego. Minister jest od tego, żeby mieć wizję wynikającą ze zrozumienia racji stanu, żeby wyznaczać priorytety i od tego żeby egzekwować. Mam wizję, umiem wyznaczać priorytety i umiem egzekwować  – powiedział polityk Polski Razem.

 
W rozmowie padło sporo analogii piłkarskich, co zrozumiałe po wczorajszym sukcesie biało-czerwonych. Wg Gowina, np. Beata Szydło będzie nie Robertem Lewandowskim lecz Adamem Nawałką. Sam umiejscowił się na boisku w roli  prawego obrońcy Łukasza Piszczka.