Kanadyjska armia ogłosiła właśnie przetarg na przeprowadzenie ataku hakerskiego na kilka wojskowych pojazdów i na poprawę ich zabezpieczeń. Wojsko zapłaci za tę usługę w sumie 800 tys. dolarów kanadyjskich, czyli około 2,3 mln zł. Informacja o zamówieniu w zw z "cyberbezpieczeństwem systemów samochodowych" kilka dni temu ukazała się na rządowej stronie internetowej z zamówieniami publicznymi.

 

Wojsko podkreśla, że jeden samochód wyprodukowany w zeszłym roku może zawierać nawet do 100 elementów wyposażenia komputerowego. "W ciągu ostatnich trzech lat hakerzy udowadniali wielokrotnie, że istnieje możliwość naruszenia cyberbezpieczeństwa w samochodach" - napisali zamawiający, zwracając uwagę, że włamanie do komputerów samochodów, to nie tylko zagrożenie dla użytkowników pojazdu, ale także dla innych uczestników ruchu drogowego. Wypowiadający się w kanadyjskich mediach eksperci zwrócili uwagę, że w nowych autach potrzebne są aktualizacje oprogramowania, i to automatyczne - bo wiele osób nie będzie pamiętać o konieczności zrobienia tego osobiście.

 

Kanadyjska armia w warunkach przetargu nie używa słowa "haker". Chce, aby wykonawca zamówienia znalazł słabe punkty w komputerach samochodowych, opracował potencjalnie złośliwe oprogramowanie, które umożliwia włamanie się do komputera dzięki lukom w oprogramowaniu i zademonstrował jego dzialanie. Jego zadaniem będzie też opracowanie środków zaradczych. Prawa autorskie do zastosowanego oprogramowania będą przysługiwać rządowi Kanady.

 

Armia Kanadyjska zapłaci hakerowi 205 tys. dolarów kanadyjskich, a za drugą część prac - związaną z opracowaniem oprogramowania antywirusowego - rząd kanadyjski chce zapłacić jeszcze więcej - 620 tys. tamtejszych dolarów. Oferty można składać do 27 października.

 

PAP