Sondaż przeprowadzono w dniach 2-5 października, a więc krótko po rozpoczęciu rosyjskiej interwencji. 31 proc. badanych wskazało, że ocenia "zdecydowanie pozytywnie" ostrzały pozycji Państwa Islamskiego w Syrii przez lotnictwo rosyjskie. Dalszych 41 proc. oceniło je "raczej pozytywnie". "Raczej negatywną" i "zdecydowanie negatywną" ocenę wyraziło łącznie 14 proc. Rosjan.

 

Prawie połowa respondentów - 46 proc. - poparła decyzję Rady Federacji (wyższej izby parlamentu) o zezwoleniu na wykorzystanie armii poza granicami kraju.

 

Rosjan zapytano w sondażu, z jakimi celami operacji lotniczej w Syrii się zgadzają. Prawie połowa - 47 proc. - odpowiedziała: "Rosja powinna poprzeć (prezydenta Syrii) Baszara el-Asada w walce z Państwem Islamskim i opozycją". Zaś 28 proc. odparło, że Rosja "w ogóle nie powinna wtrącać się do tych konfliktów militarnych".

 

Na pytanie, czy jest możliwe, by interwencja w Syrii mogła zmienić się dla Rosji w "nowy Afganistan" 7 proc. Rosjan odpowiedziało, że "niewątpliwie tak się stanie". 39 proc. zaś uznało to za całkiem prawdopodobne.

 

Znów czują się potęgą

 

"Akceptacja interwencji wojskowej najprawdopodobniej ma charakter deklaratywny i wpisuje się w ogólną akceptację działań władz, obserwowaną w ostatnich latach, bardziej niż w realne popieranie udziału Rosji w wojnie" - komentuje badanie Centrum Lewady. Ośrodek przypomina, że jeszcze we wrześniu br. 69 proc. Rosjan sprzeciwiało się udzieleniu bezpośredniego wsparcia wojskowego władzom Syrii.

 

Analityk Dmitrij Wołkow z moskiewskiego Centrum Carnegie w komentarzu do badania wyraził ocenę, że konflikt syryjski Rosjanie postrzegają przede wszystkich "przez pryzmat sprzeciwiania się ich kraju Stanom Zjednoczonym oraz obrony osławionych interesów geopolitycznych".

”Ten sprzeciw wobec USA pozwala większości Rosjan mieć znów poczucie potęgi, które utracili wraz z rozpadem ZSRR" - stwierdził Wołkow.

 

Ogłoszony w czwartek sondaż przeprowadzono na próbie 1600 osób, margines błędu nie przekracza 3,4 procent.