W przypadku zapewnienia awansu na mistrzostwa Europy we Francji, na lotnisku miał czekać na piłkarzy tłum kibiców i feta z muzyką na żywo. Polakom nie udało się jednak zagwarantować sobie wczoraj miejsca w turnieju. Dlatego po przylocie na reprezentację oczekiwali tylko dziennikarze. Biało-czerwoni jednak uchylili się od odpowiedzi na pytania i wyszli z lotniska bocznym wyjściem. Piłkarze mają teraz czas na regenerację, a trener na analizę i wybranie optymalnego składu na kolejne spotkanie - z Irlandią.

 

Dzięki remisowi, Polska utrzymała drugie miejsce w tabeli. Tracimy jeden punkt do Niemców, którzy sensacyjnie przegrali w Dublinie z Irlandią 0:1. To właśnie z Irlandczykami, którzy mają tyle samo punktów, zagrają polscy piłkarze w niedzielę na Stadionie Narodowym. Stawką będzie bezpośredni awans na mistrzostwa Europy w 2016 roku. Warunkiem jest zwycięstwo lub remis, ale nie wyższy niż 1:1.

 

Nie będzie to jednak mecz ostatniej szansy. Polakom nie uda się awansować do mistrzostw Europy z trzeciego miejsca - to najprawdopodobniej zagwarantują sobie Węgrzy - ale w perspektywie są jeszcze dwa mecze barażowe, które mogą w przypadku słabszego wyniku zaprowadzić naszą reprezentację do Francji.

 

Polacy w niedzielę prawdopodobnie zagrają bez Arkadiusza Milika. Stłuczenie biodra, którego doznał w spotkaniu ze Szkotami, okazało się groźniejsze niż początkowo sądzono. Może wykluczyć gracza Ajaxu z meczu z Irlandią. Wraz z Milikiem, po przylocie do Warszawy, na badania udał się kontuzjowany w tym samym spotkaniu Maciej Rybus.