Urodzona na Ukrainie Aleksijewicz tworzy w języku rosyjskim. Jej zbiór reportaży o homo sovieticus przyniósł jej w tym roku także Nagrodę Ryszarda Kapuścińskiego. Pisarka jest również autorką filmów i sztuk teatralnych. Wyraźnie sprzeciwia się rządom Aleksandra Łukaszenki, przez co jej prace nie są wydawane na Białorusi.

 

Twórczość laureatki wraca do czasów II Wojny Światowej, a także radzieckiej interwencji w Afganistanie. Dotyka również zjawiska samobójstw.Najgłośniejsze książki noblistki to "Czarnobylska modlitwa", w której opowiada o katastrofie z perspektywy naocznych świadków, "Wojna nie ma nie ma nic z kobiety", gdzie obnaża sowiecki szowinizm oraz "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka" - historia przemian gospodarczo-społecznych po upadku Związku Radzieckiego. Jako uzasadnienie nagrody Akademia podała "polifoniczne pisarstwo, pomnik cierpienia i odwagi naszych czasów".

 

- Reportaż wchodzi na literackie salony, a książki Swietłany Aleksijewicz powinni czytać politycy - skomentowała wybór Akademii  sekretarz Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, Bożena Dudko. - Co najważniejsze, to pierwszy Nobel dla reportażu literackiego. To jest ten Nobel, którego Ryszard Kapuściński nie zdążył odebrać - dodała.


Wybór Akademii ogłosiła jej sekretarz Sara Danius, krytyk literacki, pisarka i literaturoznawca. Aleksijewicz pokonała wielokrotnie nominowanego Japończyka Haruki Murakamiego.


Szwedzka Akademia przyznała literackiego Nobla tradycyjnie w czwartek.  Uprawnieni do zgłaszania kandydatur są członkowie Akademii, profesorowie literatury, stowarzyszenia pisarzy oraz laureaci Nagrody Nobla z poprzednich lat. W tym roku napłynęło 259 propozycji, co dało 198 nominacji. Aż 36 literatów pojawiło się na tej liście po raz pierwszy. Finałowa piątka została wyłoniona w maju.


Brytyjska firma Ladbrokes, specjalizująca się w typowaniu laureatów Nobla, nisko oceniała szansę polskiego kandydata. Prawdopodobieństwo zdobycia literackiej nagrody przez Adama Zagajewskiego oceniane było na 33:1. Zajął on jednak wnotowaniach i tak wyższą pozycję, niż takie sławy, jak: Umberto Eco, czy autor "Gry o Tron" George R. R. Martin. Na liście bukmacherów nie znalazło się nazwisko Olgi Tokarczuk, tegorocznej laureatki nagrody Nike. Dwa lata temu jej szanse oceniane były na 101:1.