Parlamentarzysta, po wejściu na mównicę, przez dłuższy czas milczał. Kiedy zabrał głos, oskarżył posłów o łamanie prawa i konstytucji. Za pomocą tabletu chciał przekazać parlamentarzystom wystąpienie Stonogi. Uniemożliwiła mu to wrzawa na sali. Gromadzki wzywał do ponownego przeliczenia głosów poparcia dla komitetów i zwołania Konwentu Seniorów, który miałby zająć się sprawą niezarejestrowania list komitetu wyborczego Zbigniewa Stonogi. Według niego, doszło do fałszerstwa wyborczego na niespotykaną dotąd skalę. Gromadzki nie reagował na upomnienia marszałek Sejmu. Deklarował, że będzie okupował mównicę, dopóki nie zostanie zarządzona przerwa, a Konwent Seniorów nie rozpocznie obrad.

 

Małgorzata Kidawa-Błońska w związku z zakłócaniem obrad Sejmu wykluczyła posła Gromadzkiego z uczestnictwa w obradach i zarządziła przerwę. W tym czasie, jak twierdzi parlamentarzysta, straż marszałkowska wyprowadziła go z sali. - Nie chciałbym się teraz wypowiadać. Jestem złamany, zgwałcony moralnie - powiedział dziennikarzom Jarosław Gromadzki.

 

W Sejmie u boku posła Gromadzkiego pojawił się także Zbigniew Stonoga. Biznesmen w czerwcu został skazany prawomocnym wyrokiem na karę roku bezwzględnego więzienia. Pod koniec września sąd zamienił mu karę na areszt domowy. - Po wydaniu uchwały o zarejestrowaniu okręgu, wszystkie listy poparcia, czyli podpisy ludzkie, zostały zdeponowane, czyli mają status niejawny, mają klauzulę dokumentu niejawnego. Nagle jakiś komunista uznaje, że coś mu nie pasuje, otwiera sobie, bez udziału naszego przedstawiciela, te listy, nie wiadomo gdzie, kiedy i w jaki sposób je otwiera i okazuje się, że 24 podpisy są fałszywe, a 133 osoby nie żyją - tłumaczył Stonoga.

 

 

Jarosław Gromadzki do Sejmu trafił z list Janusza Palikota w grudniu zeszłego roku, po wygaśnięciu mandatu Roberta Biedronia. Przez pół roku był członkiem klubu poselskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W tej chwili jest posłem niezrzeszonym. Współtworzy ugrupowanie Stonoga Partia Polska. W wyborach parlamentarnych miał być numerem jeden na gdyńskiej liście Zbigniewa Stonogi.