AfD w tydzień zyskała 2 punkty procentowe, po raz pierwszy w tym roku osiągając poparcie na poziomie 7 proc. Tymczasem na rządzącą Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU) zagłosowałoby 39 proc. respondentów, czyli o 2,5 punktu procentowego mniej, niż w w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2013 roku. Spadły też notowania siostrzanej partii CDU w Bawarii, Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU).

 

"Ataki na Merkel przypuszczane przez premiera Bawarii Horsta Seehofera sprawiają, że prawicowi wyborcy przechodzą od CSU do AfD" - ocenia szef ośrodka sondażowego Forsa, Manfred Guellner. Najnowsze badanie, wykonane przez ten ośrodek i opublikowane przez tygodnik "Stern" i telewizję RTL, może być powodem do zmartwienia dla niemieckiej kanclerz. Notowania Merkel, która urząd kanclerski sprawuje od blisko 10 lat, także spadły - o 2 punkty procentowe do 47 proc.

 

Jej wynik jest najgorszy od początku roku. Zdaniem krytyków wypowiedzi Merkel o nieograniczonym prawie do azylu pogorszyły sytuację, zachęcając uciekinierów z Bliskiego Wschodu i Afryki do przyjazdu do Niemiec. Kanclerz przez ostatnie 10 tygodni straciła 9 punktów procentowych, ale - jak zaznacza Guellner - pod względem popularności nadal wyprzedza swych poprzedników, w tym Helmuta Kohla, który rządził w czasie zjednoczenia Niemiec w 1990 roku.

 

34 działaczy CDU w adresowanym do Merkel liście, ostro skrytykowało politykę azylową jej rządu. "Praktykowana obecnie polityka otwartych granic nie jest zgodna ani z unijnym, ani z niemieckim prawem, jest też sprzeczna z programem samej CDU" - podkreślili sygnatariusze pisma.

 

Do Niemiec przyjeżdża obecnie dziennie od kilku do 10 tys. imigrantów. Władze w Berlinie spodziewają się, że do końca roku o azyl w Niemczech wystąpi co najmniej 800 tys. osób - czterokrotnie więcej niż rok temu. Media mówią nawet o 1,5 mln azylantów.

 

PAP