10 tys. euro - tyle na jednego uchodźcę w Polsce zostało przewidziane w budżecie unijnym. Środki te mają jednak trafią do polskiego rządu, a nie do samorządów. Unijne finansowanie przeznaczone będzie na przeprowadzenie akcji przyjęcia uchodźców - procedury urzędnicze, kontrolę azylantów, ich transport do wyznaczonych miejsc pobytu. Pieniądze te pokryją także koszty utrzymania azylantów do momentu uzyskania przez nich statusu uchodźcy.


- Na władze samorządowe zostały zrzucone obowiązki, a nie dostaliśmy pieniędzy. Rząd często daje nam do realizacji programy, a późmniej ich nie dofinansowywuje - powiedział Wojciech Kankowski, burmistrz Żukowa (woj. pomorskie).


Burmistrz gminy Gniew, Maria Taraszkiewicz-Gurzyńska uważa, że rząd postąpił niesprawiedliwie wobec samorządów i nie przewidział ich problemów. – Nie jesteśmy zadowoleni, ponieważ nie dostaniemy żadnej pomocy dla tych osób, a przecież będą miały swoje potrzeby. Skąd choćby weźmiemy pieniądze na leki dla nich? – pyta burmistrz Taraszkiewicz-Gurzyńska. - Oczywiście nie zabronimy im tu przyjechać. Przyjmiemy ich, bo jesteśmy ludźmi, ale nadal jest to działanie nieuczciwe, bo to nam będzie najciężej - dodała.


Trzeba się liczyć z tym, że nie wszystkie gminy zgłoszą taką samą gotowość do przyjęcia uchodźców, jaką deklarowały wcześniej. Możliwe, że  w takiej sytuacji znalazły się już władze Gdańska, które ze względu na nieotrzymanie obiecanej im wcześniej transzy pomocy finansowej dla uchodźców, teraz będą zmuszone do zmiany decyzji. - Nie ma w tej sprawie żadnej oficjalnej informacji -  komentuje sprawę Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska.


Jasne stanowisko ma powiat tczewski. Tamtejsze gminy niezmiennie utrzymują, że nie są w stanie przyjąć azylantów ze względu na brak środków.