Lasy Państwowe miały zarobić w tym roku 130 mln zł przy ponad 8 mld zł przychodów. Jak poinformowało przedsiębiorstwo, po 8 miesiącach Lasy zarobiły już 461 mln zł. Jednak kwota ta może ulec pomniejszeniu ze względu na księgowane na koniec roku koszty.

 

W przyszłym roku przedsiębiorstwo planuje przeznaczyć do sprzedaży około 38,5 mln metrów sześciennych drewna. Z tego pula surowca, przeznaczonego na rzecz przemysłu drzewnego, wyniesie około 31,7 mln metrów sześciennych.

 

Polska jest dziesiątym największym producentem i czwartym  eksporterem mebli na świecie. Przemysł drzewny sprzedaje za granicę wyroby o wartości ok. 45 mld zł rocznie, co stanowi 10 proc. całego polskiego eksportu. Sektor leśno-drzewny wypracowuje też ok. 2 proc. PKB.

 

- Jesteśmy trochę między młotem a kowadłem. Przemysł drzewny twierdzi, że drewna pozyskujemy za mało. Inni z kolei, czyli np. ekolodzy twierdzą, że tniemy za dużo - powiedział agencji Janusz Zaleski, zastępca dyrektora generalnego Lasów Państwowych. - Pozyskujemy 65 proc. rocznego przyrostu. To jest bardzo bezpieczne pozyskanie i w żaden sposób nie uszczupla naszych zasobów. Co roku przybywa nam 35 proc. drewna na pniu. Powierzchnia lasów również się zwiększa - dodał Zaleski.

 

Tymczasem Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Polska powiedział, że problemem nie jest sama wielkość wycinki, a zagrożenia dla lasów najcenniejszych przyrodniczo, które nie mogą się doczekać skutecznej ochrony. Chodzi głównie o stare drzewostany w Puszczy Białowieskiej, Karpatach i Bieszczadach, gdzie według niego wielkość prowadzonej wycinki zagraża ich naturalnemu ekosystemowi.

 

PAP