Drogówka z Polkowic załatwiała sprawę jakich na co dzień, na polskich drogach wiele. Środek dnia. Zderzenie dwóch samochodów osobowych, na miejscu korek, ruch odbywał się wahadłowo jednym pasem drogi. Oznakowany radiowóz miał włączonego "koguta", żeby z daleka ostrzec kierowców i zwrócić uwagę na zachowanie ostrożności.


- W tym czasie w kierunku miejscowości Rudna jechał Fiat Seicento. Kilkadziesiąt metrów przed nim na skrzyżowaniu zatrzymał się inny samochód, którego kierowca chciał skręcić w lewo - mówi mł. asp. Daria Solińska, oficer prasowy komendy w Polkowicach.

 

21-latek siedzący za kierownicą seicento, sam przyznał policjantom, że zamiast przed siebie, patrzył w lusterko, aby obserwować, co się dzieje na miejscu wypadku.

 

Efekt widać na filmie zarejestrowanym przez wideorejestrator policyjnego radiowozu. Seicento uderza w stojący samochód i ląduje w rowie.

 

To także przypadek, jakich wiele - przyznają policjanci, apelując o powstrzymanie się od oglądania wypadków przez kierowców. Bo tym razem skończyło się na uszkodzeniach samochodu, ale nierzadko podobna nieuwaga prowadzi do kolejnych tragedii.