Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła w ubiegłym roku kontrolę, według której 15 proc. zawartych umów-zleceń spełniało warunki charakterystyczne dla umów o pracę, czyli wykonywanie czynności w miejscu i czasie wskazanym przez zleceniodawcę pod jego ścisłą kontrolą.

 

Jak wyjaśniają eksperci PIP, takie zlecenie ma wówczas znamiona stosunku pracy, w związku z czym można się zwrócić do inspektora pracy, który poprosi pracodawcę o zawarcie umowy o pracę. Jeżeli to nie pomoże, pracownik ma prawo w sądzie pracy domagać się zawarcia umowy etatowej. Inspektor reprezentuje pracownika i zwraca się do sądu o ustalenie istnienia stosunku pracy.

 

Umowy cywilnoprawne nie są umową o pracę. Formalnie więc nie przysługuje zatrudnionemu w ten sposób ani urlop wypoczynkowy, ani odprawa w przypadku zwolnienia.

 

Prezes NBP Marek Belka stwierdził w ostatnim czasie, że rynek pracy w Polsce jest chory i trzeba go cywilizować.  – Problemem jest, że rozpowszechnienie takich metod zatrudnienia nie wynika wyłącznie z potrzeb przedsiębiorców, czy pracobiorców, tylko z tego, że one są uprzywilejowane podatkowo. Trzeba z tym skończyć, to jest wielki krok w kierunku cywilizowania rynku pracy – mówił Marek Belka w kontekście umów śmieciowych.

 

Polsat News