– Eliminując ponad 18 tys. taryf celnych dla produktów wytworzonych w Ameryce, ta umowa zapewni, że nasi rolnicy, hodowcy, przedsiębiorcy i mały biznes będą w stanie konkurować – i wygrywać – na rynkach należących do najszybciej rozwijających się na świecie – ogłosił Barack Obama na zakończenie negocjacji.


Jest to szczególnie ważne porozumienie dla prezydenta Stanów Zjednoczonych. Umowa ma być jednym z największych osiągnięć Obamy w jego kończącej się za półtora roku prezydenturze oraz kluczowym elementem zwrotu w polityce zagranicznej ku wschodniej Azji.


Umowę czeka trudna droga ratyfikacji – szczególnie w USA, gdzie ma wielu przeciwników. Do ratyfikacji może dojść najwcześniej 90 dni po zakończeniu negocjacji. Do tego czasu Kongres oraz opinia publiczna mają zaznajomić się z jej przepisami i dokonać oceny. Przyjęcie porozumienia odbędzie się w tak zwanej szybkiej ścieżce ratyfikacji, przez co parlamentarzyści nie będą mogli zgłaszać poprawek, a jedynie przyjąć kontrakt lub go odrzucić.


Trans-Pacific Partnership to umowa o wolnym handlu między dwunastoma krajami Azji i Pacyfiku – USA, Australią, Brunei, Kanadą, Chile, Japonią, Malezją, Meksykiem, Nową Zelandią, Peru, Singapurem i Wietnamem. Porozumienie obejmie aż 40 proc. światowego handlu. Układ redukuje tysiące taryf celnych oraz ustanawia jednolite zasady ochrony własności intelektualnej. Walczy z nadużyciami oraz narzuca przestrzeganie zasad handlowych, pracowniczych i ochrony środowiska przez przedsiębiorstwa należące do państwa.


PAP