W czwartek 1 października zmarł Stanisław Kociołek, były wicepremier PRL w rządzie Józefa Cyrankiewicza, nazywany "katem Wybrzeża". Kociołekm który miał 82 lata, był oskarżony w procesie ws. masakry robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. - m.in. razem z gen. Wojciechem Jaruzelskim oraz dowódcami wojska i milicji. Zarzuty dotyczące Kociołka dotyczyły tego, że 16 grudnia 1970 r. jako wicepremier w telewizyjnym wystąpieniu nakłaniał robotników strajkujących w Gdyni do powrotu do pracy, choć miał wiedzieć, że następnego dnia rano stocznia będzie "zablokowana" przez wojsko. Na stacji kolejki miejskiej pod stocznią zginęło wtedy kilkanaście osób, które usłuchały apelu wicepremiera i pojechały do pracy. Na miejscu wojsko otworzyło ogień do robotników. Podczas tłumienia protestów przeciwko znacznym podwyżkom cen, zabitych zostało 45 osób, a 1165 zostało rannych. O "sprawstwo kierownicze" gdańska prokuratura oskarżyła w 1995 roku m.in. Kociołka i ówczesnego szefa MON gen. Jaruzelskiego, który także już nie żyje.


Kociołek został prawomocnie uniewinniony. W kwietniu Sąd Najwyższy uchylił wyrok uniewinniajacy, który nakazał przeprowadzenie ponownego procesu przed sądem w Gdańsku. Sąd Najwyższy uznał, że trzeba wykazać, czy wicepremier wzywając robotników do pracy godził się z możliwymi skutkami działań wojska.


- Odpowiedzialność zawiniona, to nie tylko zamiar bezpośredni, ale także godzenie się na skutki, jakie mogą nastąpić. To było wskazane w akcie oskarżenia, ale nie wyciągnięto z tego wniosków - powiedział w uzasadnieniu tego wyroku sędzia SN prof. Tomasz Grzegorczyk, który dodał, że nie przesądza wyniku tego nowego procesu.

 

W związku ze śmiercią Kociołka, proces w jego sprawie będzie umorzony.

 

PAP