Europejczyków zaniepokoiła nowa sytuacja, gdy do toczącej się od 2011 roku wojny domowej włączyła się Rosja, stając po stronie reżimu prezydenta Baszara el-Asada. Krytycznie patrzą na to Stany Zjednoczone i inne kraje Zachodu, które wspierają militarnie rebeliantów walczących z siłami Asada.


- Rosyjskie ataki w Syrii muszą być wymierzone w Państwo Islamskie, a nie inne obecne tam ugrupowania - stwierdził wczoraj francuski prezydent. Francois Hollande podkreślił, że reżim w Damaszku musi zaprzestać "odrażających bombardowań ludności cywilnej".


Tymczasem szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow twierdzi, że zadaniem Rosji jest walka z terroryzmem. Jak to określił "z Państwem Islamskim i innymi ugrupowaniami terrorystycznymi".


W środę rosyjskie lotnictwo rozpoczęło ataki w Syrii. Według m.in. źródeł amerykańskich ich cele często znajdowały się na obszarach poza kontrolą Państwa Islamskiego, co podsyca wątpliwości w sprawie rzeczywistych intencji Rosji, uważanej za sprzymierzeńca Baszara el-Asada.