Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński dodał, że połączenie powstanie, jeśli pozwolą na to warunki biznesowe. - Pamiętajmy o tym, że Iran ma dużą diasporę w USA. Połączenie poprzez Warszawę, gdzie można dobrze ułożyć rozkład, może być atrakcyjniejsze niż połączenie przez Stambuł, Ankarę czy Dubaj - podkreślił Janusz Piechociński.

 

- Polskie firmy, które zajmują się produkcją wagonów kolejowych, ciągników rolniczych i kosmetyków liczą na kontrakty w Iranie. Ten 80-milionowy kraj potrzebuje praktycznie wszystkiego, od garnków i maszynki do mięsa, po inwestycje w przemysł gazowy, petrochemiczny, linie kolejowe - mówi Wojciech Warski z Business Centre Club, który bierze udział w tej wizycie, razem z polskimi przedsiębiorcami . Zastrzega, że problemem jest to, iż nie wszystkie sankcje wobec Iranu zostały zniesione, a finansowanie transakcji nadal opiera się na pośrednictwie krajów Zatoki Perskiej lub pośredników tureckich. Od stycznia sankcje mają być mocno zliberalizowane, więc - jak stwierdził Wojciech Warski - "trzeba zbudować przyczółki biznesowe".

 

Wymiana handlowa pomiędzy Polska a Iranem jest niewielka. Eksport w okresie od stycznia do czerwca wyniósł 18,5 mln euro (wzrost o około 1,6 mln euro w porównaniu z tym samym okresem w 2014 r.), a import - 14,2 mln euro (wzrost o 3,7 mln euro). Polscy eksporterzy sprzedają do Iranu głównie: ciągniki, maszyny do produkcji soków oraz sprzęt AGD. Główne pozycje w imporcie do Polski to: orzechy pistacjowe, podroby oraz rodzynki.

 

Janusz Piechociński podpisał z irańskim ministrem gospodarki i finansów Alim Tajibnią umowę o współpracy gospodarczej. Przewiduje ona utworzenie międzyrządowej komisji mieszanej, która będzie forum dla przyszłych regularnych konsultacji gospodarczych. Spotkał się też z wiceprezydent Iranu Masoumeh Ebtekar.