Prezydent Francji Francois Hollande powiedział po spotkaniu przywódców, że rozejm na wschodzie Ukrainy jest "generalnie przestrzegany". Poinformował również, że następne spotkanie ministrów spraw zagranicznych w sprawie Ukrainy odbędzie się w stolicy Białorusi, Mińsku na początku listopada. Francuski przywódca oznajmił także, że wybory lokalne na wschodzie Ukrainy przeprowadzone zostana w przyszłym roku. Chodzi o to, że nie uda się zrealizować postanowień z Mińska przed końcem 2015 roku. Przywódcy ustalili, że nie odbędą się zaplanowane przez separatystów na 18 października wybory w okręgach ługańskim i donieckim. Na ukraińsko-rosyjskiej granicy zostaną wdrożone kontrole. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko ostrożnie podchodzi do rezultatów piątkowych rozmów. - Wojna zakończy się dopiero wraz z uwolnieniem ostatniej części Ukrainy - podkreślił Poroszenko.

 

Spotkanie tzw. formatu normandzkiego w Paryżu trwało pięć godzin. Przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji dyskutowali głównie o sytuacji w Donbasie, ale podczas paryskich rozmów poruszona została także kwestia konfliktu w Syrii. Jednak Angela Merkel wyraźnie zaznaczyła, że sprawa Syrii w żaden sposób nie jest powiązana z problemem ukraińskim.


Konieczność rozdzielenia spraw Ukrainy i Syrii podkreślił również prezydent Francji. Niemiecka premier zaprzeczyła informacjom o rzekomej różnicy zdań między Paryżem a Berlinem w kwestiach dotyczących prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Proponowanych przez Francję rozwiązań nie akceptuje w całości prezydent Rosji. Szefowa niemieckiego rządu stwierdziła bowiem, że sprawą wojny w Syrii powinna zająć się grupa państw. Przedstawieciele Francji i Niemiec zaapelowali przy tym do Władimira Putina, aby przeprowadzane w Syrii rosyjskie ataki uderzały tylko w pozycje Państwa Islamskiego, a nie we wspieranych przez zachód innych grup rebeliantów.