Minister chce jeszcze walczyć też o to, by uczniowie mogli kupić kawę oraz aby do szkolnych posiłków można było dodawać więcej soli.


Od 1 września weszły w życie nowe przepisy dotyczące m.in. zasad przygotowywania posiłków w stołówkach oraz produktów sprzedawanych w szkolnych sklepikach. Rozporządzenie ministra zdrowia określiło, jakie produkty są dozwolone, a jakie zabronione. Ze szkół zniknęła tzw. śmieciowa żywność i napoje. W części placówek jednak uczniowie się zbuntowali - odmawiają picia niesłodkich kompotów i jedzenia niesolonych potraw lub sami przynoszą z domu cukier i sól. Część sklepików została zamknięta, bo ich ajenci uznali, że ten biznes po wprowadzeniu nowych przepisów jest dla nich nieopłacalny.


Do 6 października resort edukacji czeka na informacje od kuratorów oświaty na temat tego, co należy zmienić w systemie żywienia dzieci i młodzieży. - Zmiany są możliwe, ale o powrocie chipsów i napojów gazowanych nie ma co marzyć - zapowiada Joanna Kluzik-Rostkowska.

 

polsatnews.pl