Polsat News http://www.polsatnews.pl/ Portal informacyjny Polsat News to najnowsze informacje i wiadomości dotyczące gospodarki, sportu, nauki, biznesu oraz wydarzeń z kraju i ze świata. pl 2016-12-10T15:21:56+0100 PiS proponuje poprawki do ustawy o zgromadzeniach http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-12-07/marszalek-senatu-zapowiada-poprawki-do-ustawy-o-zgromadzeniach/ 1491851 2016-12-07T13:47:00+0100 pam/
PAP/Marcin Obara

PiS proponuje poprawki do ustawy o zgromadzeniach

Kraj

pam/

Senator PiS Marek Martynowski złożył w środę poprawki do noweli prawa o zgromadzeniach. Jedna z nich wykreśla przepisy dające władzy publicznej, Kościołowi i związkom wyznaniowym pierwszeństwo w wyborze miejsca i czasu przed innymi zgromadzeniami.

aw ka

© Polsat News
]]>
Jechał bez świateł, pod prąd autostradą A2. Zderzył się z TiR-em http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-11-22/jechal-pod-prad-autostrada-a2-zderzyl-sie-z-tir-em/ 1490737 2016-11-22T12:50:00+0100 ml/hlk/
lodzka.policja.gov.pl

Jechał bez świateł, pod prąd autostradą A2. Zderzył się z TiR-em

Kraj

ml/hlk/

Do wypadku doszło we wtorek około godziny 5 rano na odcinku autostrady między Zgierzem a Strykowem. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierujący renault laguną jechał autostradą pod prąd bez włączonych świateł. Zderzył się czołowo z tirem jadącym w kierunku Poznania. Ciężko ranny 39-letni kierowca auta osobowego został przewieziony do szpitala w Łodzi.

W wyniku uderzenia ciężarówka przewróciła się na bok. Obecnie leży na pasie oddzielającym jezdnie. Na autostradę w kierunku Warszawy wysypał się ładunek - ziarno kukurydzy.
Ruch w kierunku Poznania został już wznowiony, ale odbywa się tylko jednym pasem. Jezdnia w przeciwną stronę jest nadal nieprzejezdna. Policja zorganizowała objazdy.
- Nie wiadomo, jak długo jeszcze potrwają utrudnienia - powiedziała portalowi polsatnews.pl Aneta Sobieraj z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

© Polsat News
]]>
Przeszedł 1,5 tys. km, by zamieszkać w Poznaniu. "Dla pokoju i ludzkości" http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-11-21/przeszedl-15-tys-km-by-zamieszkac-w-poznaniu-dla-pokoju-i-ludzkosci/ 1490679 2016-11-21T16:11:00+0100 prz/
PAP/Jakub Kaczmarczyk

Przeszedł 1,5 tys. km, by zamieszkać w Poznaniu. "Dla pokoju i ludzkości"

Kraj

prz/

Każdy zasługuje na przygodę życia - takie hasło przyświecało Gordonowi Wilsonowi, który pokonał 1,5 tys. km z Leeds w Wielkiej Brytanii do Poznania. W trakcie wyprawy zbierał datki na pomoc ofiarom katastrof.

Gordon Wilson, nauczyciel matematyki i zapalony cyrkowiec, wyruszył z Leeds na początku września. Razem z żoną, po latach spędzonych w Wielkiej Brytanii, postanowili przeprowadzić się do Poznania. Jak podkreślali, to właśnie w stolicy Wielkopolski poznali się, zakochali w sobie i tu chcą spędzić swoją przyszłość.
Żona Gordona - Ela - do Poznania przyleciała samolotem, on postanowił wyruszyć w swoją "przygodę życia". Zdecydował, że promem przedostanie się do Rotterdamu i dalej będzie szedł przez Holandię i Niemcy, a granicę Polski przekroczy w Słubicach.
Gordon nazwał swoją wyprawę "Marszem dla pokoju i ludzkości". W trakcie podróży zbierał pieniądze, które zostaną teraz przekazane fundacji Lions International na pomoc humanitarną dla ofiar kataklizmów.

"Poznań to fantastyczne miasto"

Żonglującego Brytyjczyka powitał w poniedziałek na dziedzińcu urzędu miasta prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. - Witamy w naszym mieście i bardzo się cieszymy, że jest pan już teraz nowym mieszkańcem naszego miasta - powiedział Jaśkowiak, a po uroczystym powitaniu nowego poznaniaka, zaprosił Gordona na filiżankę herbaty z mlekiem.

Gordon powiedział dziennikarzom, że już pierwszego dnia w Poznaniu spotkał się z niezwykle miłym przyjęciem przez sąsiadów. - Poznań to fantastyczne miasto i rozwija się naprawdę bardzo szybko. Mieszkałem już tu pięć lat temu, ale to, co widać teraz, to już zupełnie inne miasto - z wieloma nowymi inwestycjami, nowymi biznesami - mówił.


"Miasto miłości"


Dodał, że trasa była wyczerpująca, ale w końcu ma trochę czasu na odpoczynek. - Kiedy szedłem, miałem cały czas ustawiony sygnał GPS, więc nie tylko żona, ale i inni ludzie mogli mnie kontrolować, czy nie zbaczam z drogi - zaznaczył z uśmiechem.

Żona Gordona powiedziała, że niezwykle się cieszy, że ma już męża obok siebie i że udało mu się bezpiecznie pokonać tę trasę. - Nie wiem, czy Poznań można nazwać „miastem miłości” i raczej nie porównywałabym go z Paryżem, ale chyba tak. Gordon sprawił, że Poznań stał się miastem miłości, idąc do mnie te 1500 km - mówiła.

 

"Boję się, że z małego spaceru wrócimy trzy dni później"

Jak dodała, kilkakrotnie zdarzało się jednak, że dzwoniła do niego i namawiała, że go "podwiezie samochodem", jednak mąż za każdym razem odmawiał.

- Teraz, jak już go mam przy sobie, jest już tylko jedna rzecz, której się boję -  jeśli Gordon powie: chodź, idziemy na mały spacer - to wrócimy trzy dni później - powiedziała.

Dodała, że plany na najbliższe dni to przede wszystkim odpoczynek, "a później normalne, wspólne życie - już w Poznaniu" - zaznaczyła.

PAP

© Polsat News
]]>
Do Polski z pełnym bakiem tylko co 3 doby http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-11-21/do-polski-z-pelnym-bakiem-tylko-co-3-dni/ 1490683 2016-11-21T16:41:00+0100 grz/hlk/
Pixabay/JirkaF/CC BY 2.0

Do Polski z pełnym bakiem tylko co 3 doby

Kraj

grz/hlk/

Służba Celna wprowadziła ograniczenia na wwóz paliwa na terytorium naszego kraju. Z pełnym bakiem nie można wjechać do Polski częściej niż co 3 doby. W razie częstszych wizyt, samochód może przewozić nie więcej niż 20 litrów. W razie przekroczenia tego limitu, należy opłacić cło. W przeciwnym razie samochód będzie z granicy zawrócony.

Służba Celna informuje, że od poprzedniego wjazdu z pełnym bakiem muszą minąć 72 godziny.

Ukrócić proceder prywatnego "eksportu"

Ograniczenia mają zapobiec nielegalnemu wprowadzaniu  do obrotu w Polsce paliwa z prywatnego "eksportu".  Jak można przeczytać na forach dyskusyjnych celników w ten sposób wwożone jest do Polski paliwo, które po przelaniu do beczek trafiało do małych stacji benzynowych i sprzedawane było jako benzyna z krajowej rafinerii. Od takiego paliwa nie są odprowadzane podatki, akcyza, itp.
Proceder nasilił się po 1 września, kiedy Rada Ministrów Białorusi zmieniła ograniczenia w wywozie paliwa z kraju. Dopóki te przepisy obowiązywały, Białorusini mogli wyjeżdżać ze swojego kraju autem za darmo nie częściej niż co osiem dni. Inaczej musieli płacić cło za wywożenie z kraju narodowego paliwa.

Passat B3 - "wóz przemytniczy" - nagle podrożał

Po zmianie prawa grodzieński przemytnik opowiedział telewizji "Biełsat" o sytuacji na granicy. Według niego, byli przemytnicy zaczęli nagle kupować Volkswageny Passat B3, które znane są pod nazwa "wóz przemytniczy". Auta mają wyjątkowo pojemny bak, a ich cena nagle wzrosła o 500 dolarów.

belsat.eu, polsatnews.pl

© Polsat News
]]>
Premier: zajęliśmy się sprawami zwykłych Polaków http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-11-16/premier-zajelismy-sie-sprawami-zwyklych-polakow/ 1490346 2016-11-16T16:41:00+0100 mr/
PAP/Tomasz Gzell

Premier: zajęliśmy się sprawami zwykłych Polaków

Kraj

mr/

Zajęliśmy się sprawami zwykłych Polaków, a nie tak jak poprzedni rząd sprawami elit politycznych - powiedziała premier Beata Szydło w środę w Sejmie. Według niej rząd PiS przywrócił Polakom "poczucie godności".

Premier zabrała głos tuż przed tym, jak Sejm uchwalił ustawę przywracającą poprzedni wiek emerytalny - 60 lat dla kobiet, 65 - dla mężczyzn. Szydło podkreśliła, że rząd PiS dał "Polakom to, czego najbardziej oczekiwali". - Zwróciliśmy im ich państwo, liczymy się z ich głosem - mówiła szefowa rządu.

- Przywróciliśmy Polakom poczucie godności i stabilizacji, zajęliśmy się sprawami zwykłych Polaków, a nie tak jak poprzedni rząd sprawami elit politycznych - przekonywała.

Premier zaznaczyła, że był to "pierwszy krok, który uczyniło Prawo i Sprawiedliwość" po wygraniu wyborów. - Teraz czas na kolejne. Teraz czas na to, aby zrobić krok na drodze odpowiedzialnego rozwoju. I to będzie priorytet rządu, priorytet PiS w następnych latach - zaznaczyła. - Polska się będzie szybciej rozwijać - dodała

Premier do opozycji: wspólnie przeprowadźmy reformy

Pójdźmy drogą odpowiedzialnego rozwoju wspólnie, przeprowadźmy te reformy, na które czekają Polacy - zwróciła się do opozycji premier. Szydło powiedziała, że Polacy chcą, aby rządzący zajmowali się ich sprawami i dbali o Polskę.

- Pójdźmy tą drogą odpowiedzialnego rozwoju wspólnie. Przeprowadźmy te reformy, na które czekają Polacy. Zastanówcie się państwo, czy wasz mandat, który otrzymaliście od obywateli jest mandatem, który upoważnia was do dbania o Polskę, czy też jest mandatem, który upoważnia was tylko i wyłącznie do partykularnych interesów politycznych, do oskarżania i oczerniania swojej ojczyzny na arenie międzynarodowej. Trzeba z tym skończyć - mówiła premier do opozycji.

- Razem możemy spełnić bardzo wiele ambitnych, oczekiwanych przez rodaków planów i projektów. Możemy zrealizować to wielkie marzenie jakim jest Polska. (...)Zachęcam państwa, żebyście poszli drogą odpowiedzialnego rozwoju, bo przecież idzie o Polskę" - dodała.

Premier powiedziała, że PiS, rząd i prezydent dotrzymali słowa. "Będziemy dotrzymywali słowa przez kolejne lata realizując plany, projekty, których oczekują Polacy - dodała.

Owacje na stojąco

Szydło podziękowała za rok pracy m.in. marszałkom Sejmu i Senatu, Kancelarii Prezydenta, klubowi PiS, a także Polakom "za wsparcie".

- Chcę też podziękować klubom opozycyjnym. Dziękuję państwu za ten rok pracy, dyskusje, również za krytykę. Bo prawdziwa cnota krytyk się nie boi, a mądry rząd wie, że konstruktywna krytyka może pomóc, a nie zaszkodzić - powiedziała.

- Jeśli nie chcecie myśleć pozytywnie o naszej ojczyźnie, to przynajmniej nie przeszkadzajcie przy wprowadzaniu dobrych zmian - zwróciła się do posłów opozycji.

Wystąpienie premier zostało nagrodzone brawami na stojąco i okrzykami "Beata" przez posłów PiS i członków rządu. Następnie posłowie PiS zaczęli skandować: "Solidarność!". Prezes PiS Jarosław Kaczyński i szef klubu PiS Ryszard Terlecki pokazali znak "V", oznaczający zwycięstwo. Z sejmowej galerii takim samym gestem odpowiedział szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda.

PAP

© Polsat News
]]>
Zniknął na pięć dni. Pił i spał w magazynie z alkoholem http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-10-03/zniknal-na-piec-dni-pil-i-spal-w-magazynie-z-alkoholem/ 1487110 2016-10-03T12:25:00+0200 pr/luq/
policja.pl

Zniknął na pięć dni. Pił i spał w magazynie z alkoholem

Kraj

pr/luq/

49-latek do magazynu w Kolbuszowej (woj. podkarpackie) włamał się w poprzedni poniedziałek, ale zaginięcie mężczyzny zgłoszono dopiero w piątek. Tego samego dnia został znaleziony przez pracownika magazynu, w którym urządził sobie miejsce do spania.

Funkcjonariusze, którzy przyjęli zgłoszenie o zaginięciu mężczyzny, zostali poinformowani, że 49-latek ostatni raz był widziany w poniedziałek.

Sprawa wyjaśniła się szybko. Po dwóch godzinach piątkowych poszukiwań policjanci otrzymali informację, że w magazynie jednej z kolbuszowskich firm znaleziono kompletnie pijanego mężczyznę. Jak się okazało, był to poszukiwany 49-latek.

Dieta alkoholowa

Ustalono, że mężczyzna po wyjęciu szyby z okna wszedł do magazynu i za skrzynkami z alkoholem urządził sobie miejsce, w którym spędził pięć dni.

W chwili zatrzymania 49-latek miał w organizmie prawie 3,5 promila alkoholu. Straty przez niego spowodowane oszacowano na 260 zł. Trafił do aresztu, grozi mu do 10 lat więzienia.

© Polsat News
]]>
Nie mówcie nikomu, że trzymam "malucha" w pokoju. Nieużywany Fiat 126p idzie na sprzedaż http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-08-11/nie-mowcie-nikomu-ze-trzymam-malucha-w-pokoju-nieuzywany-fiat-126p-idzie-na-sprzedaz/ 1483366 2016-08-11T13:40:00+0200 zdr/dro/
fot. YouTube

Nie mówcie nikomu, że trzymam "malucha" w pokoju. Nieużywany Fiat 126p idzie na sprzedaż

Rozrywka

zdr/dro/

Pan Mirek z Gliwic postanowił sprzedać swojego Fiata 126p, którego kupił kilka lat temu. Samochód to rzeczywiście eksponat; ma 30 lat, ale zaledwie 138 km przebiegu. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że garażem popularnego przed laty "malucha" jest salon na piętrze domu pana Mirka.

Wyprodukowany w 1987 roku pojazd został wystawiony przez właściciela na sprzedaż na jednym z popularnych serwisów z ogłoszeniami motoryzacyjnymi. Pan Mirek przekonuje, że auto sprzedaje niechętnie i tylko z powodu "wyższej konieczności".

Cena robi wrażenie; w ogłoszeniu podał kwotę  65 tys. zł, ale - jak mówi - jest otwarty na negocjacje.

Dostał już kilka ofert. Odbiera też sporo telefonów, bo - według niego - nieużywany Fiat 126p i w taki stanie - to ewenement.

- Wyjątkowość samochodu polega na tym, że jest on niemal bez przebiegu. Te 138 km przejechał z fabryki na Śląsk i po jakimś czasie znalazł się tu, u mnie w domu - powiedział pan Mirek.

 

otomoto

 

Urzędnicy nie wierzyli

Gliwiczanin nabył "malucha" w 2009 roku od pierwszego właściciela, który nie posiadał prawa jazdy. Auto jest nieużywane i fabrycznie nowe; ma oryginalny lakier i opony.

Samochód został zarejestrowany po raz pierwszy również w 2009 roku, ale dopiero dwa miesiące po zakupie, ponieważ pracownicy wydziału w Gliwicach nie wierzyli w okazaną datę produkcji pojazdu i dodatkowo sprawdzili.

Pierwszą dłuższą podróż samochód odbył 23 lata po tym, gdy zjechał z taśmy produkcyjnej.

Wyburzył ścianę

Tuż po kupnie fiata pan Mirek wyburzył ścianę w salonie domu i umieścił tam swój nowy nabytek.

- Wiem, że samochody powinno się trzymać w garażach, ale dla mnie byłoby to zbyt normalne - argumentuje.

© Polsat News
]]>
Śmiertelny wypadek koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na drogę wybiegł dzik http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-08-12/smiertelny-wypadek-kolo-piotrkowa-trybunalskiego-na-droge-wybiegl-dzik/ 1483442 2016-08-12T13:08:00+0200 prz/hlk/
piotrkow-trybunalski.policja.gov.pl

Śmiertelny wypadek koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na drogę wybiegł dzik

Kraj

prz/hlk/

23-letni kierowca zginął w Srocku (woj. łódzkie) po tym, jak czołowo zderzył się z TIR-em. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że mężczyzna stracił panowanie nad pojazdem, gdy próbował uniknąć zderzenia z dzikiem. Martwe zwierzę służby znalazły w rowie.

Do wypadku doszło nad ranem na drodze krajowej numer 91 w Srocku.

Dzik wtargnął wprost pod nadjeżdżające auto. Kierowca próbując uniknąć zderzenia ze zwierzęciem, wykonał gwałtowny ruch i stracił panowanie nad pojazdem. Zjechał na przeciwległy pas ruchu, gdzie zderzył się z nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem ciężarowym.

- Siła uderzenia wyrzuciła auto osobowe w pole. 23-latek zginął na miejscu. Kierujący TIR-em był trzeźwy. Stan trzeźwości 23-latka będzie znany po sekcji zwłok - powiedziała polsatnews.pl Ewa Drożdż z zespołu prasowego KMP w Piotrkowie Trybunalskim.

Szczegóły wypadku będzie wyjaśniać policja.

 

 

© Polsat News
]]>
Nalot na szkołę w Jemenie. Wiele ofiar http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-08-13/nalot-na-szkole-w-jemenie-wiele-ofiar/ 1483520 2016-08-13T19:01:00+0200 luq/
PAP/EPA/YAHYA ARHAB

Nalot na szkołę w Jemenie. Wiele ofiar

Świat

luq/

Co najmniej 10 dzieci zginęło, a 21 zostało rannych w sobotę na północy Jemenu - poinformowała organizacja Lekarze bez Granic (MsF). Według zbrojnego ruchu Huti były one ofiarami nalotu na szkołę, dokonanego przez koalicję dowodzoną przez Saudów.

Do tej tragedii doszło w czasie, gdy jemeński parlament zebrał się po raz pierwszy od dwóch lat, co wzmacnia ruch Huti i jest wyzwaniem dla popieranego przez Arabię Saudyjską uchodźczego rządu prezydenta Abda ar-Raba Mansura Al-Hadiego.

Rzecznik koalicji nie skomentował ataku, do którego doszło w prowincji Sada w pobliżu granicy z Arabią Saudyjską. Wszystkie dzieci, które zginęły lub zostały ranne, miały mniej niż 15 lat.

Wysoki rangą przedstawiciel Huti Mohamed Abdul Salam, którego główna baza mieści się w Sadzie, o nalot oskarżył sunnicką koalicję. Wspiera ona jemeńskie siły rządowe lojalne wobec rządu Hadiego, starając się wyprzeć ze stołecznej Sany szyicki ruch Huti, wspierany przez Iran.

Naloty trwają już ponad rok

Rijad i inni członkowie wojskowej koalicji, w tym głównie saudyjscy sojusznicy wśród krajów Zatoki Perskiej, rozpoczęli naloty w Jemenie w marcu 2015 roku, gdy Huti zmusili rząd Hadiego do ucieczki z kraju do Arabii Saudyjskiej.

W wyniku konfliktu zginęło dotychczas co najmniej 6,4 tys. ludzi.

Huti i ich sojusznicy z partii Powszechny Kongres Ludowy (GPC), na której czele stoi obalony w 2011 roku prezydent Ali Abd Allah Salah, od września 2014 roku kontrolują Sanę. W ich rękach są też rozległe terytoria na północy i zachodzie kraju.

Prezydent Hadi i jego uznawany przez społeczność międzynarodową rząd postrzegają ich jako puczystów, od kiedy zajęli oni Sanę. Ostrzegali Huti przed próbami legitymizowania władzy za pośrednictwem parlamentu.

W oświadczeniu opublikowanym w państwowej agencji prasowej Saba Hadi uznał sesję parlamentu za nielegalną i ostrzegł, że deputowani, którzy wezmą w niej udział, mogą być traktowani jak przestępcy.

Po ubiegłotygodniowym załamaniu się wspieranych przez ONZ rozmów pokojowych Huti i GPC ogłosiły utworzenie rady, która ma sprawować władzę nad krajem. Zrobiły to wbrew rekomendacjom ONZ.

PAP

© Polsat News
]]>
Tajemnicza dymisja zaufanego szefa kremlowskiej kancelarii http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-08-12/tajemnicza-dymisja-zaufanego-szefa-kremlowskiej-kancelarii/ 1483444 2016-08-12T15:27:00+0200 az/
Flickr/Nicolay Semenov

Tajemnicza dymisja zaufanego szefa kremlowskiej kancelarii

Świat

az/

Prezydent Rosji Władimir Putin zdymisjonował szefa prezydenckiej Administracji Siergieja Iwanowa; na nowego szefa kremlowskiej kancelarii powołał Antona Wajno - poinformowała w piątek służba prasowa Kremla.

Nie podano powodów tej zmiany. Służba prasowa przekazała jedynie, że Putin mianował 63-letniego Iwanowa swoim specjalnym przedstawicielem ds. ochrony środowiska i transportu.

Wywodzący się z KGB Iwanow uchodził dotąd za jednego z najbardziej zaufanych współpracowników Putina. Personelem Kremla kierował od grudnia 2011 roku. Wcześniej był sekretarzem wpływowej Rady Bezpieczeństwa FR (w latach 1999-2001), ministrem obrony (2001-2007) i wicepremierem (2005-2011).

44-letni Wajno to dotychczasowy - od 2012 roku - zastępca szefa Administracji Kremla. W latach 2011-2012 kierował kancelarią rządu. Wcześniej - od 2008 do 2011 roku - był szefem protokołu premiera. W latach 2008-2012 na czele rządu FR stał Putin.

Wajno ukończył w 1996 roku elitarny Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych (MGIMO). Po studiach pracował w MSZ. W 2004 roku przeszedł do Administracji Prezydenta FR.

PAP

© Polsat News
]]>
Wykryto 12. w kraju ognisko ASF u świń http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-08-13/wykryto-12-w-kraju-ognisko-asf-u-swin/ 1483524 2016-08-13T20:41:00+0200 luq/
Flickr.com/Richard King/CC BY 2.0

Wykryto 12. w kraju ognisko ASF u świń

Kraj

luq/

W gospodarstwie w gminie Bielsk Podlaski (Podlaskie) stwierdzono ognisko afrykańskiego pomoru świń (ASF) - poinformował w sobotnim komunikacie Główny Lekarz Weterynarii. To 12. ognisko tej choroby u trzody chlewnej w Polsce.

W gospodarstwie, w którym wykryto ASF, były 34 świnie; zwierzęta zostały uśpione i zutylizowane. Zgodnie z procedurami, wokół tego miejsca wyznaczone zostaną strefy z ograniczeniami.

Od początku sierpnia niemal codziennie służby weterynaryjne informują o kolejnych ogniskach ASF u świń. W sumie było ich osiem, z dwunastu które odnotowano od początku występowania afrykańskiego pomoru świń w naszym kraju, czyli od lutego 2014 roku.

Prawie wszystkie ogniska odnotowano w województwie podlaskim. Jedno, o którym Główny Inspektorat Weterynarii poinformował w piątek, wykryto w gminie Janów Podlaski w województwie lubelskim.

Apele do rolników

Służby weterynaryjne i policja ustalają, co mogło być źródłem przeniesienia wirusa ASF do tych gospodarstw. Wszystko wskazuje, że zawinił człowiek.

W piątek Główny Lekarz Weterynarii (GIW) zaapelował do rolników, by zgłaszali do powiatowych lekarzy weterynarii lub lecznic dla zwierząt przypadki zakupu świń, które nie miały wymaganych świadectw zdrowia, na targowisku w gminie Sokoły (Podlaskie), w okresie od 11 lipca do 12 sierpnia. Jak podano w komunikacie, zgłoszenia i możliwość zbadania zakupionych tam świń mogą być kluczowe dla zahamowania rozprzestrzenia się ASF.

GIW zaapelował też do rolników, by nie kupowali świń o niewiadomym pochodzeniu, zwłaszcza od pośredników i handlarzy oraz by w gospodarstwach wdrożyli zasady bioasekuracji. W szczególności, by utrzymywali świnie w sposób wykluczający kontakt z dzikami, karmili je paszą zabezpieczoną przed dostępem zwierząt wolno żyjących oraz zwracali uwagę na bezpieczeństwo i sposób przechowywania słomy.

Szef GIW zwraca też uwagę na konieczność wyłożenia mat dezynfekcyjnych przed wjazdami i wyjazdami z gospodarstw oraz przed wejściami do pomieszczeń, w których utrzymywane są świnie. Maty mają być utrzymywane w stanie zapewniającym skuteczność działania środka dezynfekcyjnego.

W związku z nowymi ogniskami ASF u świń, Komisja Europejska zwiększyła w Polsce strefę, w której obowiązują zaostrzone rygory (obszar ochronny). Strefa wyszła już poza województwo podlaskie (obejmuje tam większość powiatów) i rozciągnęła się również na część województw: lubelskiego i mazowieckiego.

PAP

© Polsat News
]]>
Strzelanina w Kolonii. Trwa pościg za sprawcami http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-08-15/strzelanina-w-kolonii-trwa-poscig-za-sprawcami/ 1483617 2016-08-15T16:59:00+0200 luq/
Reuters

Strzelanina w Kolonii. Trwa pościg za sprawcami

Świat

luq/

34-letni mężczyzna został poważnie ranny podczas zajścia z udziałem kilku osób, do którego doszło w poniedziałek nad ranem w centrum Kolonii. Uczestnicy starcia użyli broni palnej, noży i siekier - podają lokalne media. Trwa policyjny pościg za dwoma sprawcami bójki.

Mieszkańcy okolicznych domów zawiadomili przed godz. 4 policję o kłótni grupy "uderzająco dobrze ubranych" mężczyzn z inną osobą przed barem "Noon" w okolicach Placu Rudolfa. Uczestnicy zajścia użyli siekier - zeznali świadkowie wydarzenia.

Działający w pojedynkę mężczyzna został zraniony w nogę, wskoczył do zaparkowanego nieopodal samochodu i odjechał. Napastnicy oddali do odjeżdżającego serię strzałów, jednak nie trafili kierowcy. Policjanci odnaleźli wkrótce potem rannego uciekiniera w podziurawionym kulami samochodzie. Z ranami kłutymi oraz obrażeniami głowy odwieziono go do szpitala.

Świadkowie zaznali, że z miejsca zajścia z piskiem opon odjechało kilka samochodów - pisze "Koelner Stadt-Anzeiger".

Jak podał lokalny tabloid "Express" policja zatrzymała przed południem dwie osoby podejrzane o udział w zajściu. Dwie dalsze osoby są poszukiwane. Śledztwo przejął wydział zajmujący się morderstwami.

Według niemieckich mediów policja uważa, że zdarzenie prawdopodobnie nie miało podłoża terrorystycznego. Wiele wskazuje na porachunki mafijne. Ranny pracował podobno jako "bramkarz" w jednym z kolońskich klubów.

PAP

© Polsat News
]]>
Strzelanina w Belgii. Napastnik "zneutralizowany" http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-08-15/strzelanina-w-belgii-napastnik-zneutralizowany/ 1483635 2016-08-15T21:53:00+0200 luq/
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Flickr.com/Jean-Etienne Minh-Duy Poirrier/CC BY-SA 2.0

Strzelanina w Belgii. Napastnik "zneutralizowany"

Świat

luq/

Na jednej z ulic Gandawy na północy Belgii policja poniedziałek oddała strzały do mężczyzny. Według wstępnych ustaleń mężczyzna był uzbrojony i doszło do wymiany ognia. Policja podaje, że zdarzenie nie ma podłoża terrorystycznego i nie ma żadnego zagrożenia.

Informację o strzelaninie potwierdziła miejscowa prokuratura, ale nie podała, ile osób brało w niej udział.

"Wszystko wskazuje, że nie miało to nic wspólnego z terroryzmem" - powiedział rzecznik policji w Gandawie.

Do wymiany ognia doszło ok. godz. 18:30 w centrum miasta. Telewizja VTM Nieuws poinformowała, że mężczyzna jako pierwszy otworzył ogień do policjantów, którzy odpowiedzieli, oddając trzy strzały. Według stacji, napastnik został "zneutralizowany", ale przeżył. Nikt inny nie został ranny. Inne media informują, że stan postrzelonego mężczyzny nie jest znany.

Dziennik "De Standaard" podał, że przed strzelaniną napastnik groził policjantom i odmówił oddania broni.

Okoliczności zdarzenia bada prokuratura.

W Belgii obowiązuje podwyższony poziom alertu w związku z zagrożeniem terrorystycznym. 22 marca doszło w Brukseli do dwóch zamachów, w wyniku których zginęły 32 osoby. W ub tygodniu w Charleroi, mieście położonym ok. 60 km na południe od Brukseli, mężczyzna krzyczący "Allah akbar" ranił maczetą dwie policjantki. Do wszystkich zamachów przyznało się Państwo Islamskie (IS).

PAP

© Polsat News
]]>
Muzeum prosi o eksponaty. Chce pokazać losy mieszkańców Bytomia http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-08-09/muzeum-prosi-o-eksponaty-chce-pokazac-losy-mieszkancow-bytomia/ 1483162 2016-08-09T10:04:00+0200 hlk/
WikimediaCommons/JustynaDzie/CC BY-SA 3.0 pl

Muzeum prosi o eksponaty. Chce pokazać losy mieszkańców Bytomia

Rozrywka

hlk/

Archiwalne dokumenty, zdjęcia, a także dawne przedmioty z porcelany oraz te codziennego użytku - o przekazanie m.in. tego typu pamiątek dotyczących losów bytomian i mieszkańców regionu apeluje Muzeum Górnośląskie. Zbiórka zostanie tam przeprowadzona 9 września. Muzeum szuka m.in. zdjęć z uroczystości rodzinnych. Nie trzeba się obawiać utraty rodzinnych pamiątek - zdjęcia będą na miejscu skanowane.

Akcja związana jest z rozpoczynającym się tego dnia II Światowym Zjazdem Bytomian.

- Wiemy, że na spotkanie, oprócz obecnych mieszkańców, przyjadą również dawni mieszkańcy Bytomia z różnych stron świata. Być może niektórzy posiadają pamiątki, które chcieliby nam przekazać. Zaproszenie jest jednak skierowane do wszystkich chętnych - powiedziała Małgorzata Iwanek z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.

Zdjęcia ze świąt, porcelana i bibeloty

Dodała, że muzealnicy spodziewają się m.in. fotografii przedstawiających święta rodzinne, np. komunie, chrzty, śluby oraz dokumentów historycznych - np. aktów urodzeń czy ślubów, a także przedmiotów codziennego użytku, np. z porcelany lub elementów dawnego wystroju wnętrz.

Pracownicy placówki podkreślają, że dzięki nowym nabytkom "będą mogli lepiej utrwalić losy miasta oraz jego mieszkańców i opowiedzieć o nich kolejnym pokoleniom".

Zebrane przedmioty zostaną zbadane, wpisane do inwentarza, a następnie będą włączone do zbiorów muzeum. W przypadku zdjęć czy dokumentów istnieje możliwość zeskanowania ich na miejscu i przekazania w formie elektronicznej. Wtedy nie trzeba żegnać się z rodzinnymi pamiątkami.

Zdaniem Iwanek pamiątki "z pewnością kiedyś będą prezentowane".

- Trudno nam jednak powiedzieć, co ludzie przyniosą. W zależności od tego, być może powstanie nawet jakaś wystawa - powiedziała Małgorzata Iwanek. Dodała, że również na co dzień ludzie dzwonią do muzeum i pytają, czy mogą oddać jakieś pamiątki. Często są to fotografie lub dokumenty.

Zbiórka pamiątek, zjazd i konferencja

Zbiórkę pamiątek zaplanowano na 9 września w holu muzeum w ramach II Światowego Zjazdu Bytomian i konferencji pt. "Bytom - nasza tożsamość. Ludzie, kultura, środowisko".

Muzeum Górnośląskie to jedna z największych instytucji muzealnych województwa śląskiego - zostało powołane przez Bytomskie Towarzystwo Muzealno-Historyczne w 1910 r. Pierwszą wystawę otwarto w 1911 r.

Jedną z obecnie pokazywanych tam wystaw stałych jest etnograficzna ekspozycja "Z życia ludu śląskiego XIX i XX w.". Prezentuje zwyczaje, które niegdyś kultywowane były na Górnym Śląsku.

PAP

]]>